W mroźny niedzielny zimowy wieczór tj. 08.01.2017r. sekcja koszykarska Stali Stalowa Wola podejmowała we własnej hali zespół KU AZS UJK Kielce. Mecz zakończył się siedmiopunktowym zwycięstwem gospodarzy, choć przez większość meczu nic na to nie wskazywało.

Już od pierwszej akcji przewagę mieli zawodnicy przyjezdni, którzy po niespełna 5 sekundach, celnym rzutem za 3 punkty otworzyli wynik spotkania. Następnie punkty były zdobywane naprzemiennie przez zespoły do wyniku 3-5 dla zawodników z Kielc. Dzięki duetowi Kaczmarski – Zaguła, udało się Stali odrobić straty i wyjść na prowadzenie 10-5. W tym momencie o czas poprosił szkoleniowiec przyjezdnych, co w znacznym stopniu rozkojarzyło gospodarzy, to zaś odbiło się w wyniku – 15 punków z rzędu zdobytych przez zespół ze stolicy województwa świętokrzyskiego. Stal próbowała zbliżyć się do rywali, lecz szło im to bardzo opornie, liczne straty, proste niczym nie wymuszone błędy a przede wszystkim niska skuteczność w rzutach z gry sprawiły, że mimo prób doskoczenia do oponentów, zespół z Hutniczej przegrał pierwszą kwartę 20-25.

Druga kwarta zaczęła się optymistycznie dla kibiców Stali, za sprawą Leszka Kaczmarskiego, który najpierw popisał się klasowym rzutem za linii 6,75 m, zaś kilka sekund później dołożył dwa oczka z półdystansu, doprowadzając do remisu po 25.Od stanu po 25 do stanu po 34 mecz był bardzo zacięty, wyrównany, żadnej z ekip nie udało się, wyjść na bezpieczne kilkupunktowe prowadzenie. W połowie drugiej kwarty w szeregi zespołu prowadzonego przez Bogdana Pamułę wdarło się rozluźnienie, zespół zaczął popełniać głupie i niczym nie sprowokowane błędy. Przysłowiowym „gwoździem do trumny” okazały się jednak niecelne rzuty z gry, w tym momencie warto wspomnieć o niechlubnej passie sześciu spudłowanych rzutach z rzędu. Chwilową słabszą dyspozycje Stali, skrzętnie wykorzystali goście, którzy również i w tej kwarcie okazali się lepsi, wygrywając siedmioma punktami – 35-42.

Początek trzeciej kwarty nie zwiastował poprawy w grze zespołu ze Stalowej, kolejne niecelne rzuty, straty coraz bardziej zaczęły oddalać zespół Bogdana Pamuły od zwycięstwa w tym meczu, w pewnym momencie przewaga UJK Kielce wynosiła już dwanaście oczek. Nie można przemilczeć pracy sędziów, których to decyzje były kontrowersyjne, w pewnych momentach niezrozumiałe. Co rzecz jasna nie było obojętne kibicom, którzy wysłali w stronę sędziów kilka niekoniecznie miłych zdań.  W przedostatniej kwarcie, oba zespoły zdobywały punkty falami, po kilku minutach dominacji na parkiecie zespołu z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego, w końcu przebudzili się gospodarzę, których z dołka wyciągnął grający świetne spotkanie Dawid Zaguła, dzięki jego odważnym szarżą na kosz, Stal zaczęła łapać kontakt z rywalami. Swoją cegiełkę dołożył mało widoczny we wcześniejszych kwartach grający z numerem dziesięć Mateusz Łabuda, zaprezentował cząstkę swoich bogatych umiejętności.

W trudnej  sytuacji, w jakiej znajdował się jego zespół, pokazał charakter, wziął odpowiedzialność na swoje barki i popisał się w dwóch akcjach pod rząd celnymi rzutami za trzy punkty, jednocześnie doprowadzając do remisu po 55. Kilka sekund przed syreną oznajmiającą koniec trzeciej kwarty, punkty na wagę prowadzenia zdobył Dawid Zaguła. Ostatecznie zawodnicy z Hutniczej wyszli na nieznaczne prowadzenie po przedostatniej kwarcie 57-55.

Pierwsze minuty decydującej kwarty były nerwowe, z czego wynikały liczne przechwyty i straty po obu stronach. Drużyny nie rozpieszczały kibiców celnymi rzutami. Po kilku minutach przestoju rzut Adriana Warszawskiego podwyższył przewagę zielono-czarnych do czterech punktów. Goście nie poddawali się, ich upór się opłacił z czteropunktowej straty, wyszli na trzypunktowe prowadzenie. Trener Pamuła zaniepokojony możliwością odskocznia rywali na kolejnych kilka oczek poprosił o przerwę. Rozrysowana taktyka na ostanie minuty sprawdziła się doskonale, jego zespół powoli wracał do gry o zwycięstwo. Końcowe minuty spotkania obfitowały w piękne akcje m.in. wsad Adriana Warszawskiego, którego nie powstydziliby się zawodnicy NBA. Niespełna dwustu kibiców zgromadzonym w hali MOSiR, dzielnie dopingowało swój klub, emocje sięgały zenitu. Ostatnie minuty spotkania to gra nerwów, lepiej tę rozgrywkę znieśli gospodarze, którzy odskoczyli oponentom na kilka punktów i spokojnie dowieźli to niewielkie prowadzenie do końca zwyciężając w całym meczu 75-68.

Była to szósta wygrana z rzędu drużyny ze Stalowej Woli. Dzięki dobrej dyspozycji w ostatnich meczach Stal zajmuje wysokie piąte miejsce tracąc zaledwie trzy punkty do prowadzącego zespołu z Warszawy.

Advertisements